środa, 12 lutego 2014

Hello my little pony

Pewnie część z Was wychowała się na tej bajce. Nie na tej nowej wersji, tylko na klasyku. Pamiętam jak mój tata wypożyczał mi filmy wideo z przygodami tych dzielnych kucyków. W przypływie nagłej weny powstało  coś takiego:

Wybaczcie nie potrafiłam wstawić tego zdjęcia tak jak być powinno
Obrazek malowany akwerelą + tusz kreślarski- tradycyjnie piórem pisany. Nie na naboje :) Uwielbiałam zawsze malowac tą metodą, bez wątpienia to taki.. mój styl. I wiem- masa blędów widzę je ale to było tak dla zabawy a nie szlifowania swoich zdolności artystycznych ;)
A dla tych, którzy nie widzą- nieodpowiednie cieniowanie kosmków włosów- nie wszystkich ale! ; to paskudne koło oka. Okropne cieniowanie. Nie mniej jakieś tam minimum jest, kolorowo- oko cieszy. I konik też wygląda na zadowolonego. Do miłego :)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Siedzę przy komputerze i nadal dziwie się swojemu dzisiejszemu szczęściu. Ranek powitał mnie ciepłymi promieniami słońca (jakże wiosennymi!) i gorącą kawą w ulubionym kubku, podaną wprost do łóżka. Podczas gotowania nic mi nie wykipiało- zawsze podczas przygotowywania obiadu zalewam kuchnię. Sue już śpi co jest totalnym zaskoczeniem. Z pewnością jeszcze to odcierpię za kilka godzin.
Tak. Ten dzień jest miły. Oby takich więcej. Właściwie to wyjątkowo przyjemny.. nie dostałam opierdzielu od męża jedynego za grzanie ziemi z nasionami. Cóż. To Matka Natura ustala zasady.. skoro muszą mieć ciepło. Pf co poradzę.

Czuć wiosnę. .To dosyć drogi dla mnie czas. Przez całą zimę kumuluję swoje ogrodowe chciejstwa by ze wzmożoną siłą wybuchły one właśnie wiosną. Marzy mi się wiele roślin, niestety mój ogród nie jest z gumy, więc racjonalnie muszę rozdzielać miejsce. Spełnionymi marzeniami (no już mogę tak powiedzieć- decyzja pojechania po nie już w sumie zapadła) jest czarny bez 'Black Tower'




Bez koralowy 'Goldenlocks' i 'Plumosa Aurea'

Na bzy zachorowałam miłością szczerą. Są proste w prowadzeniu, nie wymagają specjalnych zabiegów, tworzą piękne zwarte kępki i na jakby nie patrzeć trochę nasze - ten pierwszy to kuzyn czarnych bzów z których babcie robiły soki. Sentyment więc ogromny.
I jeżeli mam być sama ze sobą szczera to na więcej takich sporych roślin nie mam miejsca. Chyba, że zbudzę kawałek domu ale to raczej odpada. .

piątek, 7 lutego 2014

Olejek łopianowy z czerwoną papryką- Grenn Pharmacy

Dzisiaj o olejku do włosów z Green Pharmacy. Pewnie częśc z Was słyszała już o tym produkcie, niektóre z youtuberek porobiły recenzję na jego temat.
Dopiero zaczynam przygodę z olejowaniem, więc o efektach Wam nie powiem. Z pewnością włosy po nim zdecydowanie lepiej mi się układają. Nawet po dwukrotnym myciu, czuje że produkt do końca się nie spłukał. Nie ma zapachu, zatem nie ma co drażnić. Nie jest jakiś mega wydajny- ta w sumie mała flaszka starczy mi góra na 5 myc (ten widoczny ubytek to ilość jaka poszła na jedno użycie)

Cena jednak jest przystępna, bo zapłaciłam za niego jedynie 5 zł. Z tego co mi wiadomo dostępny jest w aptekach i drogerii Natura.
Ma podobno stymulować porost włosów. Jak mówię- dopiero zaczynam więc na ewentualne efekty jeszcze troszkę trzeba poczekać. Jak na razie nie mogę na niego złego słowa powiedzieć. Sporo osób narzeka na szeroki otwór w butelce, jednak ja i tak przelewam część która chce nałożyć do miseczki. Mi to zatem nie przeszkadza.
Znacie ten produkt?
Używacie?
Jakie inne tanie olejki polecacie?

wtorek, 4 lutego 2014

Obraz

Od dobrych kilku lat przymierzam się do namalowania własnego obrazu. Mam zrobiony ogólny szkic, planuje wykorzystanie farb akrylowych. Boje się jedynie kosztów tych malowideł. Będzie tyle kolorów, że strach się  trochę za to zabrać. Muszę zacząć kupować pojedynczo tubki to może w końcu zacznę malować.. Planuje tworzyć nie jednym płótnie lecz na 4, które po ' złożeniu' będą tworzyły całość. Czuje bowiem, że mój słomiany zapał nie pozwoli mi na skończenie wszystkiego za jednym zamachem. Jak przerwałam rysowanie głupiego obrazka dłużej niż na 2 dni to mogłam go od razu wyrzucić, nigdy go bowiem już nie skończyłam .A małe kwadraty byłoby mi po prostu łatwiej.
Jaki będzie? Bajecznie kolorowy. To na pewno. Rysunkowy, wszystko ma sprawiać wrażenie dobrej ilustracji z książki dla dzieci. Chcę żeby pojedyncze sceny zawarte na płótnie nawiązywały do ważnych wydarzeń w moim życiu. Wyobraźcie więc sobie ile pracy i kombinowania kosztowało mnie narysowanie całego szkicu. Tym bardziej, że nie chce chamskich przejść między kolejnymi fragmentami obrazu, to wszystko ma współgrać, tworzyć całość. Pragnę by te moje wypociny wisiały kiedyś w pokoju Sus. Taka pamiątka, coś dla niej.



Na prawdę próbowałam znalesc coś na podobieństwo tego jak ja planuję stworzyc ale nie potrafię odszukać czegoś co chociaż nawiązywałoby. Wybaczcie..

poniedziałek, 3 lutego 2014

'Szklany klosz' S.Plath

Dziś post jakiego jeszcze u mnie nie było. Chce podzielić się z Wami opinią o (według mnie) najwspanialszej książce jaka istnieje. Kiedyś czytałam całkiem sporo, teraz ze względu na natłok obowiązków liczba ta znacznie się zmniejszyła. No dobra.. dobiła do zera.
Polecam każdemu 'Szklany klosz' Sylwi Plath. Przecudownie napisana. Opowiada historię młodej dziewczyny, która wydawać by się mogło- ma wszystko. Jednak pewnego dnia dochodzi do wniosku, że to do czego dążyła nie ma tak na prawdę sensu. Książka jest zbiorem przemyśleń bohaterki, zaskakujących jednak czytając ją miałam wrażenie, że doskonale wszystko rozumiem. Jakby część tych myśli była w mojej głowie. Dziwne? Wiecie co jest najbardziej fascynujące w tej książce? W momencie podjęcia przez nią ważnej decyzji całym sercem czułam to samo co ta dziewczyna. Mało tego- nie widziałam innego wyjścia. Pięknie napisane, przemyślane dokładnie. Klasyk.

A tak z ciekawostek- autorka zawoalowała w tej książce swoja biografię. Chwilę po opublikowaniu 'Szklanego klosza' popełniła samobójstwo dusząc się gazem z piecyka. Dzieci zamknęła w pokoju z jedzeniem, szparę pod drzwiami zatkała ręcznikiem. Czytając to dzieło czuć jej nostalgię i zrezygnowanie. Czegoś takiego nie da się napisać gdy serce wypełnia radość. Szczerze polecam. Poświęciłam jej pół swojej prezentacji maturalnej, przeczytałam 4 razy. Kupiłam swój egzemplarz. Koniecznie przeczytajcie!

Dla osób z Płocka i okolic- książka dostępna jest w Książnicy Płockiej- niestety nie pamiętam w której filii- albo na Tumskiej albo na międzytorzu (ul.Gierzyńskiego).

sobota, 1 lutego 2014

Modeliniaki

Tak jak wczoraj obiecałam, pokazuje dziś moje medeliniaki. Gotowe- wygotowane, z zawieszkami, polakierowane. Wszystkie mikroskopijne- nie chce mi się wierzyć, że tak szczegółowo je zrobiłam. Nie wiem w sumie do czego je wykorzystam- może jako ozdoba portfela, kluczy albo jako zwykłe bransoletkowe charmsy. Nie rozwlekając- moje modeliniaki: