piątek, 31 stycznia 2014

Już od samego rana zastanawiałam się o czym by Wam tu napisać. Mój blog to nie jedynie posty tematyczne ale i takie o niczym, o codziennościach. Jakoś ostatnio ich mało więc może kilka słów.
Dni płyną mi bardzo spokojnie, nie muszę wychodzić na tą okropną wietrzną pogodę. Jedynie pokonuję  dystans 10metrów, żeby zanieść jedzenie dla kozy i z Sue na sanki. Ten w sumie stały pobyt w ciepełku bardzo mi służy i nie powiem- cieszy, bo nienawidzę śniegu, mrozu i wszystkiego co związane z zimą.
Po znajomości udało się naprawić laptopa, więc niedługo będę mogła pisać w łóżku, czy przy kaloryferze. O jak świetnie :)
Co do sh kupiłam sobie ostatnio sweterek w kolorze kremowym, z którego jestem ogromnie zadowolona. Teraz jest w praniu ale kiedyś obiecuje pokazać ;) Wczoraj udało mi się zdobyć ziemię do wysiewu i trochę nasion warzyw. Stwierdziłam jednocześnie, że mam stanowczo za małe parapety i nie wiem gdzie to wszystko pomieszczę. Pewnie część będzie musiała przygarnąć mama.
Jutro szykuje dla Was post z moimi modeliniakami. Już są wygotowane, kończę lakierować. Zatem do jutra moi drodzy :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Second Handy

Dziś krótka notka o wspaniałości tychże sklepów. Uwielbiam po prostu kupować tam ubrania. Przede wszystkim dlatego, że ich zawartość nie jest pokierowana panującą ówcześnie modą (wiecie o co mi chodzi- modne kropki, to połowa zaopatrzenia w sieciówkach w groszki). Zawsze można znaleźć coś ciekawego, niepowtarzalnego, często trafiają się firmowe ciuchy albo z metkami. Myślę, że dla osoby, która eksperymentuje dopiero ze swoim stylem jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce na zakupy, ponieważ w sumie za grosze można kupić masę ubrań. No i plus dodatkowy- nie ma u mnie w mieście sklepu 'New Look' ani 'Atmosphere'- a bardzo lubię ich jakoś i styl. To wszystko dają mi second handy :)
O a tu z takich nowszych zakupów- spoodenki z Primarka za 8zł ^^ i torebka (zna ktoś firmę 'Brenton'? Jak tak proszę o opinię) kupiona 'na wagę' za śmieszne 12zł



Czy też chodzicie po sh? Macie swoje ulubione? Co najczęściej w nich kupujecie? Piszcie mi komentarzach i do następnego posta :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Sto lat Sue

Pamiętam jakby to było wczoraj słowa mojej mamy: 'Życie za Ciebie bym oddała'. Mocne- teraz. Dla 5 letniej dziewczynki, po prostu 'okej'. Teraz kiedy sama jestem mamą doskonale rozumiem o co chodziło. I jestem pewna, że nie ma silniejszego uczucia niż miłość rodzic-dziecko. No jak można nie kochać kogoś kto przez 9 miesięcy znał Twoje myśli, słuchał bicia serca i był na każdym kroku? Albo później kiedy takie maleństwo przychodzi na świat. Po raz 150 wstajesz w nocy, z worami pod oczami i głośnym 'chce spać!' w głowie. Podchodzisz do tej płaczącej pchełki, bierzesz na ręce a ona milknie, jakby czekała na twoje ramiona. Tego się nie da opisać... :,)
Teraz widzę, że jestem jej całym światem. Nigdzie bez niej nie chodzę. Wszędzie zabieram ją ze sobą. To mój najpiękniejszy dar od życia.Kocham Cię Susi i te Twoje małe, wszędobylskie rączki ♥



A dlaczego to piszę? Bo mała dzisiaj kończy roczek. Wczoraj zrobiliśmy mała imprezkę z tej okazji, był tort i balony. Mała co prawda nie potrafiła zdmuchnąć świeczki ale bardzo ją płomyk zaintrygował. A z położonych przedmiotów (pieniądze, kieliszek, książka, długopis i krzyżyk) wybrała to ostatnie. Mam nadzieję, że tylko na pobożność jej pójdzie a nie od razu na zakonnicę :) I choć jest wśród nas tylko jeden rok, to ja czuję, jakby była od zawsze.

sobota, 25 stycznia 2014

Płyn do demakijażu oczu "Cils demasq"

Ostatnio przy zakupie tuszu 'The Rocket Volume Exprees" w Rossmanie dostałam w prezencie płyn 'Cils demasq' :
Co mogę o nim powiedzieć? Jest to produkt do demakijażu oczu od Maybelline, niedostępny w detalicznej sprzedaży (przynajmniej ja nie widziałam). Ma przyjemny zapach, małą dziurę do dozowania więc nie wylewa się więcej niż powinno. Chyba jakiś mega wydajny nie jest, bo używałam tylko 3 razy a już widocznie ubyło. Nie mniej nie ma potrzeby wylewać ogromnych ilości na jedno użycie ponieważ już mały niebieski kleksik ładnie zmywa. Radzi sobie z tym wodoodpornym tuszem, eyelinerem. Ah i konsystencja totalnie płynna. Generalnie jest na plus, bo nie podrażnia oczu co jest u mnie prawdziwą zmorą. Szkoda jedynie, że tak słabo z dostępnością.
Zastanawiają mnie jedynie podzielone opinie na jego temat na wizażu. Dla niektórych jest fantastyczny, u innych wcale się nie sprawdza. Ciekawi mnie czy Wy miałyście styczność z tym produktem? Jak Wasze zdanie na jego temat?

piątek, 24 stycznia 2014

Jest okropnie zimno ale o tym chyba kazdy z Was wie. Długo jak na mnie, nie pojawił się świeży wpis. W niedzielę Sue ma roczek i z tej okazji organizujemy małe 'przyjęcie' dla najbliższych. Zatem ostatnie dni poświęciłam na kupno i szykowanie dań, m.in upiekłam już sernik, zrobiłam zimne nóżki, bigos i koreczki ze śledzi. Jutro czeka na mnie kopiec kreta, zwijki i sałatka jarzynowa.
Muszę się przyznać szczerzę, że średnio lubię gotować i  zdecydowanie najlepsze dania wychodzą mi kiedy robię na szybko i zbytnio się nie staram. Tak to już ze mną jest.
Ostatnio bardzo zapragnęłam mieć czerwoną szminkę. Według mnie dodaje szykowności i pewności siebie. No bo jednak taka 'typowa szara myszka' nie odważyła by się na takie krwiste usta.
Podoba mi się taki odcień:

Zastanawiam się jedynie czy będzie mi pasował. Te ceglaste barwy średnio mi się podobają. Muszę kiedyś skryć się między drogeryjnymi regałami i poszukać czegoś odpowiedniego ^^

wtorek, 21 stycznia 2014

Modelina

Tak jak myślałam- jeszcze coś dzisiaj napiszę. Od dziecka lubiła modelinę, plastelinę i wszelkiego rodzaju masy. Dziś trochę do zabawy (w sumie tak ładnie wyszło, że porobię przywieszki i do bransoletki będę miała) udało mi się zrobić donata, kotka i pierniczka:
 A takie są wielkie:

Jak się Wam podoba?
Gdyby nie to, że dziś jest dzień babci z pewnością dzisiejsza data zlałaby się na tle kalendarza, razem z innymi, monotonnymi, szarymi dzionkami. Doszłam do wniosku, że zbyt mądre dziecko sobie wychowałam. Wcześniej wystarczyło dać biszkopcika, herbatnika, opcjonalnie inne słodkie ciastko. Mała była w niebo wzięta!  Przed chwilą dopiero przy trzeciej paczce ciastek skusiła się coś zjeść. Herbatniki są przecież niedobre, a specjalne ciasteczka dla takich maluchów od hippa nie łapią się już (od miesiąca) w listę upodobań Sue. Patrzę na nią i zastanawiam się co z tego wyrośnie. Zanim weźmie coś do buzi najpierw wącha. Na podstawie zapachu rozstrzyga kwestie ' dobre czy nie'. Przeraża mnie czasem :)

Jak może niektórzy z Was zauważyli mój nagłówek znowu się zmienił, ku mojej radości jest mniejszy i w sumie nawet w formie takie milszy. Wykonałam go sama, jednak z pomocą  Weroniki (klik), jej rady były bezcenne- dziękuję raz jeszcze <3 :* Nagłówek został wykonany na stronie picmonkey - duży plus za przejrzystość i ilość opcji.
Tak krótko, zapewne do wieczora jeszcze coś napiszę. Miłego dnia ! :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dzień babci i dziadka + DIY zdrapka

Wiele z nas ma zawsze problemy co podarować swoim dziadkom. Ja przyznam szczerze, że nie planuje niczego szczególnego na tą okazję. Babci kupię małego kwiatuszka, ciętego bo doniczkowych nie ma gdzie stawiać, a dziadkowi.. no właśnie nie wiem. Może ciepłe wełniane skarpetki (wiem, że takie lubi).
Ale to jeszcze nie zamknięty temat, bo jak pewnie część z Was wie mam roczną córeczkę i mimo, że jeszcze mało w sumie rozumie też może uszykować coś dla dziadków. Zdecydowanie prezenty hand made są najlepsze- będę to jeszcze nie raz podkreślać. No ale spytacie co takie malutkie dziecko może zrobić. Otóż mój plan wygląda następująco. I taka fotorelacja od razu ^^
Szykuje kartkę papieru, na której świeczką rysuje serce i małe napisy (Dla <3 Babci, Dla <3 dziadzi):

A reszta zabawy należy do Małej. Maluję jej rączkę farbami i daje jej robić kleksy na papierze. Tak to wygląda :)


W efekcie 'okładka' wyglądała w ten sposób:


W środku napisałam wierszyk i zrobiłam małą zdrapkę w kształcie serduszka. Ah może się Wam przyda więc pokazuje jak ją wykonać- najpierw piszecie tekst który ma zobaczyć zdrapujący:


Następnie pokrywacie całość świeczką (podobno można też świecówką chociaż tego nie próbowałam więc się nie wypowiem), ja akurat zrobiłam kształt serduszka:


Na koniec pokrywamy lakierem do paznokci- ponoc efekt taki sam przy pokryciu kilkoma wartwami plakatówki, jednak myśle, że świecące drobinki brokatu w niektórych mazidłach tego typu dodają uroku. Pamiętajcie, żeby lakier był w miarę ciemny. Próbowałam zamalowac żółtym i miętowym z marnym skutkiem. Efekt końcowy: tadam!



 I wiem, że efekt jakiś nie powalający ale laurkę musiałyśmy zrobić tak aby Sue mogła brać w tym czynny udział. Myślę, że jest ok- kolorowo i wesoło :)
Jeżeli też chcielibyście coś takiego zrobić ze swoimi pociechami/ rodzeństwem pamiętajcie o czymś co zabezpieczy ubrania malucha i podłogę przed pomalowaniem. Zapędy artystyczne dzieci są ponad naszą wyobraźnię :)


niedziela, 19 stycznia 2014

Wczoraj. Godzina 22.34. Przez moje wieczne przestawianie wszystkiego i poczucia, że wszystko spamiętam (naiwna!) często czegoś szukam. Tym razem zapalniczki. No cholera, była na piecyku! Na stole nie ma, na szafce też nie. Kieszenie spodni puste. Hmmm na mikrofali nie ma. Niech to szlag! Z rezygnacji moje ręce znalazły się w kieszonkach od kurtki, którą właśnie miałam na sobie. O jest! Zapalniczka się odnalazła. Jednak zdziwiło mnie moje kolejne odkrycie. Smoczek Sue, który zginął bite dwa miesiące temu. Wina zrzucona na M. bo on zawsze wszystko gubi, więc wymówka najwygodniejsza.Tylko po jaką cholerę ja go wsadziłam do kieszeni?! Tego dnia gdy zniknął pamiętam, że szukaliśmy go przez pół dnia odsuwając wszystkie meble. No nie powiem.. średnio się popisałam. Widzę, że moje kieszenie robią się jak torebka. Kiedyś trafnie opisał to mój kolega 'kobieca torba nie jest po to by w niej coś znaleźć tylko po to, żeby w niej wszystko było'. Niestety muszę się z nim zgodzić. I od razu kojarzy mi się demot:







Chce też  podziękować za bardzo miły komentarz Angeli M.(jej blog) pod poprzednim postem, który urzekł mnie totalnie. Dziękuje Wam wszystkim i każdemu z osobna za te miłe słowa :*

sobota, 18 stycznia 2014

Nagłówek

Jak widzicie udało mi się w końcu i nie chcący nagłówek. Wyszedł okropnie wielki. W sumie gdyby nie ten rozmiar byłby idealny. A Wam jak się podoba? Myślę,że jak na taki pierwszy jest całkiem, całkiem.
Teraz ubieram Sue i idziemy na sanki. Dużo radości sprawia mi jej uśmiachnięta malutka buziulka, więc od kiedy tylko spadł biały puch codziennie wychodzimy na małą rundkę.
Dziś tak króciutko, bo maleństwo mi się niecierpliwi. Do następnego ~! :)

piątek, 17 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia

Ah głupoty, głupoty.. Dla tych którzy się nie doczytali były ( no właśnie BYŁY!) trzy:
  1. Zrobienie drugiego tatuażu- nie mam funduszy, a takim tempem jakim zbieram na niego kasę to mi chyba z 10lat zajmie. Mój 'maluszek' wygląda tak i jest drwiną z samej siebie
  2. Jedzenie owsianki- haha, nie to żebym nie jadła ale aż dwa razy mi się zdarzyło, z dużą porcją krojonych mandarynek, suszonych śliwek i rodzynek. Dobre to było ale nie mam zawsze czasu tego gotować.A gotowców nie chce kupować, sama chemia.
  3. Szkolić angielski.. No tak średnio mi to idzie.. Szczerze mówiąc to nawet książki nie otworzyłam. Więc wpadłam na taki pomysł- przy każdym poście dodawać na końcu po dwa słówka, jestem z tych co uczą się przez wielokrotne pisanie, a tu mam pretekst żeby pisać regularnie.
  
Zatem słówka na dziś:
  • drought- susza
  • degrees centigrade- stopnie Celsjusza

wtorek, 14 stycznia 2014

Zakupy! (:

Chyba jak każda kobieta lubię zakupy (nie oszukujmy się 98% z nas mogłoby wędrować między półkami/wieszakami wiele godzin). Nie mniej ja chodzę 'swoimi trasami'. Punktami głównymi na mapie moich wycieczek są second handy. Uwielbiam je ♥ (te temat rozległy więc zostawię na inny post), zachodzę tam przy każdej nadarzającej się okazji. Często odwiedzam również drogerie- najczęściej Rossmann, Pepco i pasmanterie.
Dziś we dwie Sue ruszyłyśmy w poszukiwaniu czegoś ciekawego, głównie spodenek dla małej, takich do darcia na podłodze. Jak to jednak ze mną bywa, zakupiłam kilka rzeczy więcej, z których jestem bardzo zadowolona. Oto one:

W Pepco maja fajne rzeczy w przystępnych cenach. To chyba jedyny sklep gdzie kupuje coś nowego.. Ostatnio umyśliły mi się rajstopy, które wyglądałyby jak wełniane. Te spełniają moje wymagania (14,99zł), wydaja się bardzo ciepłe- kolor grafit (bo tego chyba za bardzo na zdjęciu nie widać)




Skończyła mi się jakiś czas temu kredka do brwi.. Lubie je zaznaczyć, bo mam bardzo szerokie (co zmusza mnie do regularnego ich usuwania) ale jak je wyrwę robią się takie... rzadkie. Zdecydowałam się na konturówkę do oczu firmy Wibo w kolorze brąz. Przy okazji wizyty w Rossie  nie mogłam sobie również odmówić zakupu maseczki nawilżającej z Ziaji. Świetna jest ^^ polecam na prawdę.
I w sumie niechcący stałam się posiadaczką masełka do ust z Nivea Wanilia & Macadamia. Bardzo ładnie pachnie i co dla mnie ważne nie ma smaku ani koloru. Robi to co powinien- nawilża i chroni przed działaniem mrozu, wiatru



A jak gdzieś wyżej wspomniałam odwiedziłam sh. Kupiłam sobie komin (z Cubus za 8zł) i koszulę  ( H&M 12zł) które możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej. Koszuli może bym i nie brała ale nie mam żadnej,a w niektórych sytuacjach się jak wiadomo przydaje.



Nie mogłam się również oprzeć cudownej koszulce dla kuzynki mojej Sue. Przepiękne szczegóły tak mnie urzekły, że nie mogłam jej tam zostawić, no po prostu nie mogłam. Myślę, że 6 latka będzie nią zachwycona.Z resztą sami zobaczcie:



Oby więcej takich bezstresowych i udanych dni jak ten (: Do następnego postu moi mili

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Priorytety

Dzisiaj tak krótko o dojrzewaniu. Nie takim cielesnym, bo anatomią nie mam zamiaru się zajmować ale o psychikę mi chodzi. Zawsze marzyłam o kilku rzeczach. Psie- szczytem moich aspiracji było kupienie sobie chihuahua, z piękną jabłkowatą głową i po dobrych rodzicach. Opcjonalnie mógłby być psiak ze schroniska, jednak na to się rodzice nie zgodzili. Później zapragnęłam mieć lustrzankę. Nie musiał być jakiś szał, po prostu marzył mi się lepszy aparat. Ani tego, ani czworonożnego koleszki nie mam. Nie było na te moje marzenia funduszy. Jednak gdyby mój M. powiedział mi teraz ' kupie Ci i jedno i drugie' z całą pewnością powiedziałabym NIE. Czemu? Kup mi robota kuchennego, maszynę do szycia i zajebiste żelazko. Wraz z wiekiem zmieniają się priorytety. Na co mi lustrzanka? Na każdym zdjęciu moja Sus wychodzi pięknie. A pies- wystarczająco się za dzieckiem nabiegam. Jednak miło by było zamiast ręcznie podwijać brzegi gdy skracałam firanki, zrobić to na maszynie.

sobota, 11 stycznia 2014

Chce się pochwalić czymś co zrobiłam dwa dni temu w przypływie twórczej weny. Natrafiłam gdzieś w sieci na zdjęcie pacynek na palec, robionych szydełkiem. Więc jak już jestem na tym etapie to czemu by nie spróbować. Na razie zrobiłam tylko smoka, planuje jeszcze kilka postaci- owieczkę, królewnę, księcia, świnki i wilka. Co myślicie o moim dzierganym zwierzątku?



Zrobiłam go dla Sue, bo chyba nic nie budzi bardziej wyobraźni niż takie zabawki. Zdaje sobie sprawę, że trochę wody w Wiśle upłynie zanim ich użyje do celu w jakim zostały stworzone ale w głowie mam jedno- mogłam coś zrobić dla mojej córeczki ♥

piątek, 10 stycznia 2014

Ale dziś wieje! U Was też? Nawet nie wychylam nosa z domu, boje się żeby Sue nie przewiało- jeszcze tego mi brakuje. Mam dla Was coś myślę ciekawego, co zrobiłam na szydełku, niestety zdjęć na razie nie posiadam więc wstrzymam się z dodawaniem do niedalekiej przyszłości. Natomiast dzisiaj chce napisać o przedmiocie irytującym bardziej niż klocki. Pianinko. Również prezent gwiazdkowy. Wygląda tak :




Generalnie super przyjemne melodyjki, kolorowe i dziecko nie musi się namęczyć żeby zabawka wydała z siebie jakiś dźwięk. Jak jest nowa. Mamy 10 styczeń, a ja już mam z nią problemy. Od samego początku musieliśmy zakleić otwór na baterię, bo nawet przy malutkim wstrząsie, wypadały na podłogę. I gra zdecydowanie wtedy gdy nie trzeba. Kiedy Sue w nią puka w 80% się nic nie dzieję, natomiast gdy śpi- gra sama. Nawet teraz (mała ucina sobie drzemkę) słoneczko, które świeci się podczas grania melodyjek mruga złowrogo. W nocy jestem zmuszona chować je do szafy pod stertę ubrań, bo włącza się totalnie samo, a przez taśmę na bateriach odechciewa mi się dezaktywować je inaczej.
I opis w jednym ze sklepów internetowych- oczy kotka świecą podczas grania melodyjki'. To tu jest kotek?! Niewidzialny kotek z niewidzialnymi światełkami. I bądź tu człowieku mądry :P

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Tak jak obiecałam wracam z pozytywnym nastawieniem (:  Marzy mi się sypialnia z ogromnym łóżkiem i masą poduszek. A dokładniej mówiąc małych jaśków z dekoracyjnymi motywami. O tym właśnie napiszę. Poszperałam ciutkę w internecie i znalazłam takie o! Wpadły mi niesamowicie w oko, nie mniej kupować na pewno nie będę. Jestem z tych co robią same, więc kupię pewnie tylko gdzieś na promocji te wypełnienie poduch a poszewki sama porobię.
źródełko
źródełko

źródełko

Równie śliczne są poszewki z elementami jeansowymi. Niestety zdjęcia takich nie potrafię znaleźć są jedynie w mojej głowie.  Te wełniane planuje zrobić na szydełku ale dopiero, gdy uporam się z obecnym projektem. A wy co o nich myślicie? Podoba się Wam również takie poduszkowe królestwo?
Dziś kolejny zwykły dzień. Oczywiście nie dzieję się nic nadzwyczajnego. Poszłyśmy z Sus na szybki spacerek, bo nie wiadomo jak długo tak przyjazna aura będzie utrzymywać. Podobno za 10 dni ma nadejść zima? W sumie to mimo nienawiści do tej pory roku szczerze bym się ucieszyła z chociażby 10cm wartswy śniegu. Sanki od Mikołaja czekają na odpowiednie warunki.
Nie mam już choinki więc szczątki tej świątecznej atmosfery uleciały doszczętnie. Nie czułam tych świąt. Od jakiegoś czasu mam dola i nie cieszą mnie drobne rzeczy. Nie potrafię się śmiać, bo wiem, że za każdy uśmiech dostanę podwójnego kopa. Mam jedynie nadzieję na lepsze jutro. Dla niej, dla Sus <3
Może nie powinnam tego pisać ale bardzo chciałam. Nikomu nie życzę takich problemów i rozterek. Wieczorem dam coś bardziej optymistycznego i z jakimiś fotkami. Obiecuje. Miłego popołudnia moi drodzy czytelnicy (:

sobota, 4 stycznia 2014

Ziaja

Gdy wstałam zastanawiałam się o czym by tu napisać. Dość spory okres czasu do pielęgnacji używałam kosmetyków z Ziaji. Jest to nasza Polska firma z Gdańska, która ma całkiem dobre produkty za przystępną cenę. Tylko z dostępnością nieco gorzej. Obecnie troszkę odeszłam od ich produktów, sama nie wiem czemu. Ale oto rzeczy których używałam i moje opinie o nich.
Moja przygoda z tą firmą zaczęła się od produktu z serii 'kozie mleko'
źródło

Było to bodajże mleczko do twarzy kupione przy okazji w Tesco za... 8zł?Jakoś tak. Pamiętam, że nie przesuszał skóry, jednak nie radził sobie z makijażem oczu (bo właśnie do zmywania tapety go kupiłam (; ). Cała seria ma ładny delikatny zapach i jest bardzo wydajna. Z resztą jak chyba wszystkie produkty tej firmy. Później połaszczyłam się na zestaw balsamu do ciała i mydła pod prysznic w dużych opakowaniach za 12 zł chyba- wiem, że ta promocja była w Netto i wszystko poszło w niecały dzień.
I o ile do balsamu nie mam zastrzeżeń tak od mydełka dostałam swędzącej wysypki na całym ciele.

Podobne doświadczenie jeśli chodzi o uczulenia mam z ziają oliwkową
źródło
I o ile małe opakowanie (zielone) mojego M. nie uczula to już te 'rodzinne' jak najbardziej. Chociaż ja mam teraz duży kubeł. Nadaje się pod makijaż, nie mniej zapach nie powala. Nie lubię akurat tego aromatu.. Na szczęście nie jest taki narzucający się.

Do higieny intymnej od lat używam produktów z Ziaji, pokazywać ich już nie będę chyba każdy wie o które chodzi.
W sumie automatycznie Sus wskoczyła na ich produkty tym bardziej, że mają całą linie kosmetyków dla dzieci. Moja opinia?
Z ich produktów
dla dzieci jestem zadowolona, robią to co mają w założeniu. Jedynie oliwka z kaczuszką uczula Sus, reszta bez zarzutu. Opakowania starczają na naprawdę długo i widzę, że coraz więcej drogerii wystawia je na stały asortyment. Woń serii Ziajka jest tak uroczy, że od razu kojarzy się z malutkimi dziećmi (:
No i nie sposób przy okazji dziecka wspomnieć o tym produkcie. Ja nie mam nawet jednego rozstępu, smarowałam się regularnie. Czy to dzięki temu specyfikowi? Nie wiem, może i tak bym nie miała, a może rzeczywiście pomogło. Skóra była nawilżona więc to zmniejszyło ryzyko..Jakoś nie mam zdania na ten temat. Zapach jak dla mnie koszmarny.

I to tyle jeśli chodzi o moje podsumowanie ich produktów. Jak Wasze doświadczenia z tą firmą?

czwartek, 2 stycznia 2014

Serduszkowy zawrót głowy

Jestem artystką! Lubie bawić się różnymi technikami, sprawdzać swoje możliwości. I o ile moje ostatnie próby robótek na drutach skończyły się niepowodzeniem, tak szydełkowanie idzie mi myślę całkiem dobrze. Warto dodać, że takie podejścia nic mnie nie kosztują, bo i wypożyczalnie sprzętu mam na dole (dziękuje mamusiu (:  ), a reklamówkę włóczek pamiętających PRL zaraz za ścianą. Cieszę się chociaż z tego, że wykorzystam je w sposób twórczy i na coś się przydadzą. Zatem do tematu- natknęłam się ostatnio na filmik gdzie kobitka robi piękne serduszka na szydełku i do tego świetnie objaśnia krok po kroku, więc dla mnie, laika szydełkowego jest to bardzo pomocne klik Jak to do mnie podobne, z zapałem zabrałam się do pracy, takie wychodziły :


Jednak to mi troszkę mało. Robię po dwa egzemplarze z każdego koloru i zszywam z nich tak jakby poduszkę, którą wypełniam włóczką i kształtuje typowy zarys serca. Myślę, że to całkiem ciekawie wygląda a do tego praktyczne, bo nadają się na choinkę, ozdobę firanki czy nawet jako oryginalny pomysł na Świętego Walentego..





Oczywiście wielkość zależy od grubości włoczki i tego jak ciasno się robi. Co o nich sądzicie?  Wybaczcie jakość

środa, 1 stycznia 2014

Nowy Rok

Zatem wczoraj pożegnaliśmy hucznie Stary Rok. Nie mniej ile bym się nie zastanawiała to lepszego już mieć chyba nie mogę. To właśnie w 2013 urodziła mi się piękna córa, która kilka miesięcy później obdarowała mnie promiennym uśmiechem. Teraz gdy jest już sporą panienką robi to na okrągło czym sprawia mi masę radości. Z zapałem na pytanie' kochasz mnie?' przecząco kiwa tą swoją malutką główką, bawi mnie to- wiem, że tak naprawdę nie rozumie pytania i odpowiada tym jakże wyćwiczonym ostatnio gestem :) W razie przestrachu czy smutku, wymownie wyciąga rączki i woła 'mama'. Nie ma nic cudowniejszego niż dziecko. Więc czy może ten rok być lepszy? Ciężko mu będzie. Postanowień nie mam żadnych, no może poza trzema skromnymi.. 1. douczać się angielskiego, bo niestety połowa co była w głowie odeszła w kierunku bliżej nieokreślonym;  2.jeść na śniadanie owsiankę na mleku z owocami i 3. zrobić w  końcu ten cholerny tatuaż, który mam w głowie. Ale tylko jeden! Dwa mi starczą.
Mam nadzieję, że dla Was 2014 będzie tak wyjątkowo udany jak ten mijający dla mnie! I wytrwałości w postanowieniach noworocznych, bo rzadko kiedy je się niestety dotrzymuje.

Chciałabym jednoczenie podziękować Wam za miłe słowa w komentarzach w poprzednim poście. Oczywiście mamie przekazałam, jest jedyną osobą która wie o blogu. Ucieszyły ją bardzo te internetowe życzenia. Dziękuje, że jesteście i to czytacie :)