niedziela, 22 grudnia 2013

Dzisiejszy dzień niczym raczej nie zaskakuje. Siedzę teraz z kubkiem kawy i piszę sobie to co mam do powiedzenia. Nawet nie chce mi się patrzec na ogród, który mam za oknem. Jest taki ponury i smutny, że niczym pozytywnym by mnie nie nastroił. Mam chociaż już ubraną choinkę te kolory troszkę dodają energii.
Kolejny raz chwilę spokoju 'kupiłam' oddaniem swojego telefonu w ręce małego sabotażysty. Choć i ta cisza nie potrwa wiecznie.
W chwili wolnego czasu udało mi się przewertować strony naszych polskich szkółek ogrodniczych. I ku mojej wielkiej radości dorosłam do takiego etapu, gdzie zrobiłam listę do 150zł i potrafiłam sobie powiedzieć dość. Wybrałam kilka perełek- tego co mi się marzy już dłuższy czas. Przestałam inwestować w rośliny, które u mnie wegetują albo giną po zimie. Sporo przy nich chodzenia, a przynoszą tylko rozczarowania. Trzymam się zasady- stare i nasze. Wyjaśniając szybko albo to co rosło w babcinych ogrodach (dzielżany, łubiny) albo krajowe rośliny stuningowane przez szkółkarzy (jasnoty, krwawniki, bzy czarne). Jak na razie się sprawdza. Bo teraz mam kiedy chodzić przy roślinach ale co będzie za rok, dwa, pięć? I chciałabym za te kilka lat pochwalić się swoim ogrodem, bo to co mam zawdzięczam tylko i wyłącznie swojej pracy i pomysłowi.

2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się twój blog! :)

    Jeśli chcesz możesz wpaść na mojego blogi:
    nutkaciszy.blogspot.com
    graphics--factory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak moja mama latała z sadzeniem roślinek w ogródku i ały czas był taki łysy ,a teraz po ok.8 latah mamy taki śliczny ,bujny ogród :3.
    http://dont-benormal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń